Numer KRS 0000037904

Cel szczegółowy 1% - 9194 Biegańska Magdalena

Madzia jest podopieczną  Fundacji Dzieciom “Zdążyć z Pomocą” z siedzibą w Warszawie
Podstrona www z opisem Magdaleny Biegańskiej z Częstochowy http://www.dzieciom.pl/podopieczni/9194

 

   

Oprócz 1 % podatku mogą Państwo również przekazywać dowolne środki na subkonto Madzi.
Wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Alior Bank S.A. 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem: 9194 Biegańska Magdalena Krystyna darowizna na pomoc i ochronę zdrowia


 

Trochę o nas

Nazywamy się Agnieszka i Artur Biegańscy. Jesteśmy rodzicami prawie już 7-letniej Madzi. To właśnie Jej chcemy dedykować ten blog. Głównie ja – mama Madzi – będę Wam próbowała pokazywać kawałek naszego życia. Życia, które nie jest łatwe, ale w którym nie brakuje szczęścia, miłości i uśmiechu. Bo kiedy śmieje się dziecko – cały świat się śmieje.

Krótko o historii naszej Córci.

Dzień po naszym ślubie, dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami. To był najpiękniejszy prezent ślubny od losu. Cała ciąża przebiegała prawidłowo, nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię. Madzia urodziła się o czasie, jednak podczas porodu doszło do niedotlenienia, była dwukrotnie okręcona pępowiną.

Od samego początku , nie do końca świadomi, z jaką chorobą mamy do czynienia, rozpoczęliśmy walkę o samodzielność naszej Córki. Pobyty w szpitalu, konsultacje lekarskie, badania – tak wyglądał pierwszy rok życia naszej Madzi. Kolejne lata oswajały nas z Jej chorobą – Czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce.

Rozwój Madzi jest znacznie opóźniony, Mała nie siedzi samodzielnie, nie chodzi i nie mówi, próbuje jednak komunikować się z nami. Jest bardzo silnie związana emocjonalnie ze mną, fajnie pracuje  z rówieśnikami w grupie. Jest naszym Słońcem i największym Szczęściem. NIGDY nie zamienilibyśmy Jej na inne dziecko. Bo myślę, że choroba Madzi ma czemuś służyć. Wierzę w to, że urodziła się w naszej rodzinie, nie bez powodu. Ciągle uczymy się pokory. I walczymy.

Jeżeli chcecie nam towarzyszyć i obserwować co nowego u Madzi, zapraszamy do odwiedzania naszej strony. 

Pozdrawiamy Biegańscy

 

          

 

 

2019-06-07   Miłość niewypowiedziana słowami...

"Kocham Cię Mamo" - słyszę codziennie od Ciebie. I chociaż nigdy mi tego nie powiesz, doskonale wiem o tym. Mówią mi o tym Twoje piękne, mądre oczy. Widzę to każdego dnia,  kiedy witasz mnie z uśmiechem na twarzy. Patrzysz na mnie i wiem, że jesteś, polegasz na mnie i mi ufasz. Pamiętaj, że jestem i zawsze będę. KOCHAM CIĘ

Mama

 

2018-01-07   2+2

Stało się. Nasza trzyosobowa rodzina powiększyła się. Od lipca jest z nami Igorek. Siedem lat odkładaliśmy decyzję o drugim dziecku. Kosztowało nas to dużo stresu, strachu i niepewności. Obawa czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. Tym razem poród był zaplanowany, wszystko odbyło się bez komplikacji. I już praktycznie pół roku uczymy się życia we czwórkę.
Pierwsze dwa miesiące mam praktycznie wymazane z pamięci. Mały dużo płakał, nie było czasu na nic. Madziuni też niełatwo było odnaleźć się w nowej sytuacji. A do tego wylądowaliśmy z Madzią na początku września w szpitalu. To był ciężki pobyt. Z jednej strony 9 tygodniowy Bobas w domu, a z drugiej Madziula, która chciała przebywać tylko ze mną. Trudny dylemat matki…
Na szczęście przetrwaliśmy i powolutku mogliśmy wracać do naszych codziennych zajęć. Rehabilitacja, szkoła, fundacja, to nasza codzienność.
Poza tym, jak tylko doszłam do siebie po porodzie, czekały nas kolejne wizyty u specjalistów. Ortopeda w Busku-Zdroju, gastrolog w Zabrzu, kolejne ostrzyknięcie botoksem w Sosnowcu, przymiarka do CYBER-OKA w Dąbrowie Górniczej. Trochę zrobiliśmy kilometrów, ale to wszystko z Madzią i z myślą o Niej. Mieliśmy i będziemy mieli okazję testowania Cyber-oka, tj, systemu komunikowania, który w sposób znaczny ułatwiłby porozumiewanie się z naszą Córeczką. Jest to sprzęt bardzo drogi, dlatego najpierw musimy sprawdzić, czy Madzia poradzi sobie w pracy na nim. Ewentualnie wtedy zaczniemy się starać o fundusze. A naprawdę potrzeba niemało.
Post ten piszę z Igorkiem na kolanach, więc jak tylko czas pozwoli, będę się starać dodawać jakieś notki. Na pewno są osoby, które interesują się tym, co u nas. Wiemy o tym zbierając kolejny rok 1%. Dajecie dowód na to, że los naszej Madzi nie jest Wam obojętny.
Dziękujemy, że jesteście.
 

Biegańscy
(Agnieszka, Artur, Madzia i Igorek)
 

 

2017-03-31   Dziś są Twoje urodziny

Od 8 lat 31 marca obchodzimy bardzo ważne dla nas Święto. Są to urodziny naszej Córeczki. Z tej okazji, życzymy Tobie Magdalenko, przede wszystkim zdrówka, postępów w rozwoju, w Twoim tempie, my będziemy cierpliwi. Abyś zawsze budziła się z uśmiechem na swoich usteczkach, nie cierpiała. My zawsze będziemy Cię wspierać i starać się zapewnić Tobie to, co najlepsze. Pamiętaj, że zawsze jesteśmy z Tobą i kochamy Cię nad życie. Aby spełniły się Twoje marzonka J

Mama i Tata

 

A dla naszych czytelników, wklejamy zdjęcia ze wszystkich imprez urodzinowych Madzi. Zobaczcie, jak zmieniała się nasza Myszka J

Pozdrawiamy Biegańscy

 

2017-01-21   Witajcie w Nowym Roku

Troszkę nas nie było, ale wiecie jak to jest w grudniu i w okresie przedświątecznym. Mikołaj, sprzątanie, szał zakupów, pieczenie pierników, które swoją drogą znikały w tempie ekspresowym i ledwie do Świąt udało mi się parę sztuk uchować. Człowiek zabiegany, ale szczęśliwy, bo przecież to szczególny czas, który spędzamy razem, w rodzinnym zaciszu. Nieco ciężsi, ale szczęśliwi powitaliśmy Nowy Rok :) Madziula dzielnie się trzyma, nie opuszcza zajęć ani przyjemności. No bo jak inaczej nazwać spacer po białym puchu, podziwiając pięknie przybrane okna, balkony. Madzia wyjątkowo w tym roku akceptowała spacer w wózku zimą, zazwyczaj denerwują Ją te wszystkie kurtki, czapki i najchętniej spacerowałaby na rękach, Naszych oczywiście a że Dziewczyna rośnie, nam jest niestety coraz ciężej, także tym bardziej się cieszymy z zimowych spacerków. W naszym województwie zaczynają się ferie także jest przerwa od zajęć w ośrodku, ale wykorzystamy to na załatwienie paru spraw. Pojedziemy do Łodzi na przymiarkę ortez na nóżki Madzi. Ma to zapobiec zniekształceniom stópek, a przecież profilaktyka to podstawa. Czeka nas wyjazd do Buska, do ortopedy, celem oceny stopnia skrzywienie kręgosłupa Myszki. Niestety zbyt słabe napięcie w tułowiu sprzyja takim stanom. I pomimo intensywnej, no bo przecież praktycznie codziennej, rehabilitacji, sprzętowi, pewnych rzeczy nie da się uniknąć. No a robimy wszystko dla naszego dziecka także musimy zadbać również o kręgosłup. Na pewno starczy jednak czasu na spacerki i zabawy na śniegu, na którego brak w tym roku nie możemy narzekać. Może troszkę ta temperatura, brrrrrr…. Oczywiście jak z każdym początkiem roku, zgłaszamy się do Was z prośbą o przekazanie 1% dla naszej Madzi. To nieoceniony wkład w rozwój naszej Córki. A wszystkim życzymy tego co najlepsze w Nowym Roku, spełnienia marzeń, realizacji planów. Aby wszystko poszło po Waszej myśli. Do następnego :) Pozdrawiamy

  

 

2016-11-28   1%

Zakończono właśnie prace nad księgowaniem 1% w Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą. Chcielibyśmy bardzo serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy zadecydowali oddać swój procent naszej Córeczce. To dzięki Wam Madzia ma zapewniony kolejny rok fachowej i intensywnej rehabilitacji oraz możemy zakupić niezbędny sprzęt, potrzebny do Jej łatwiejszego funkcjonowania. Mamy spokojniejsze głowy, gdy wiemy, że Madzia będzie miała wszystko czego potrzebuje. Kolejny rok mogliśmy na Was liczyć. Jesteście WIELCY!!!

DZIĘKUJEMY!!!

Biegańscy

 


2016-09-02   MIGAWKI Z WAKACJI

Nastał wrzesień. Magdusia wraca do szkoły, chociaż pierwsze dni pewnie będą ciężkie. Madzia po dłuższej przerwie ma kłopoty z zaklimatyzowaniem się. Ale jesteśmy twardzi, nie odpuszczamy. W końcu to dla Jej dobra. Panie w ośrodku bardzo się starają, trzeba to przyznać. Robią wspaniałą pracę dla naszych dzieciaków. Magdusia ostrzyknięta kolejny raz botuliną może zacząć zdobywać nowe umiejętności.

Sierpień minął nam w tempie ekspresowym. Co tydzień wycieczki, nowe miejsca. I tak jeździliśmy na basen w Kleszczowie. Ten aquapark na pewno będzie odpowiedni dla rodzin z małymi dziećmi. Są brodziki, zjeżdżalnie i ukochane przez Madzkę jacuzzi. Spokojnie mogłaby tam siedzieć z godzinkę nawet ;)

Przez kolejne soboty podążaliśmy Szlakiem Orlich Gniazd. Co prawda zwiedziliśmy zaledwie 4 miejsca, ale myślę, że to dobry początek oraz motywacja do odkrywania nowych zamków na wyżynie.  Był to bliski nam Olsztyn, Będzin, Mirów oraz odrestaurowany zamek w Bobolicach. Ten ostatni zrobił na mnie największe wrażenie.

Przedłużony sierpniowy weekend spędziliśmy w Szczyrku. Na ten moment przypadła również 8 rocznica naszego ślubu. Wspólnie z Kruszkiem (czyt. Madzia) spędziliśmy wspaniałe chwile w Beskidzie. Cieszyliśmy płuca czystym powietrzem i oczy pięknym widokiem. Niestety nie udało nam się wjechać wagonikiem na Górę Żar, nad czym strasznie ubolewam. Jedynie w ten sposób moglibyśmy bezpiecznie z Madzią dostać się na jakiś wyższe wzniesienie. Ale tam wrócimy, nic straconego. Zdobędziemy Żar J

Wybraliśmy się do Złotego Potoku. To urokliwe miejsce, które oferuje pałac Raczyńskich oraz Dworek Krasińskich do zwiedzania. My natomiast zajęliśmy się degustacją pysznego pstrąga, znanego również z tych okolic.

Żyjemy, zupełnie nieświadomi, ile wspaniałych miejsc mamy praktycznie „pod nosem”. Nie trzeba robić kilometrów aby zobaczyć coś wyjątkowego. Wystarczą chęci i pogoda. 

Zostawiam Was ze zdjęciami

Pozdrawiamy

 

           

 

2016-07-12   WAKACJE, ZNÓW BĘDĄ WAKACJE…

Nareszcie nadeszły ciepłe i słoneczne dni. Mam nadzieję, że pozostaną już z nami na dłużej. Pewnie u większości z nas, wraz z pojawieniem się słońca od razu przybywa e

Pomimo, że minął dopiero pierwszy tydzień lipca, my już po urlopie. Było zakończenie szkoły w ośrodku i my, w tym roku nieco wcześniej, wybraliśmy się na zasłużony i wyczekiwany wypoczynek. Cały rok Artur w pracy, mnie z Madziunią również nie brakuje zajęć i na brak czasu nie narzekamy.

Jak praktycznie co roku, od 2011, jeździmy nad polskie morze, do miejscowości Wieniotowo, położonej tuż przy Ustroniu Morskim. To urocze i spokojne miejsce, , odpowiednie dla naszej rodziny. Nie ma tam natłoku ludzi, dojście nad morze przez sosnowy, pachnący lasek, prawie dziewicza plaża. Idealnie.

Magdusia zadowolona, a my razem z Nią. Trafiliśmy na pogodę, co biorąc pod uwagę nasze polskie warunki klimatyczne, jest nie lada szczęściem. Do południa wypoczywaliśmy na plaży, Magdusia rzecz jasna pod parasolem, a po południu spacer, albo grill, albo wycieczka do Ustronia. Samo Ustronie ma wiele do zaoferowania dla rodzin z dziećmi. Aquapark, wesołe miasteczko, pełno smażalni ze smaczną rybką oraz budek z lodami i różnościami. Gorąco polecam wszystkim to miejsce.

Z mężem odważyliśmy się nawet na „orzeźwiającą” kąpiel w Bałtyku (celowo użyłam słowa orzeźwiającą – temperatura wody 18 stopni nie zachęcała do długich kąpieli). Pchełka tylko pomoczyła nóżki, ale i tak cieszyła się i piszczała niezmiernie.

Minęło 10 dni i trzeba było wracać. Ale się nie chciało, nie w tym roku. Opaleni i szczęśliwi przyjechaliśmy do domu.

Okres wakacyjny jest dosyć spokojny i nie tak intensywny w zajęcia. Nasz urlop, rehabilitanci także potrzebują wypoczynku. Ośrodek również nie działa w okresie wakacyjnym. Musimy wymyślać, improwizować jak spędzić czas. Myślę, że jeszcze nie jeden (co prawda tylko weekendowy) wyjazd nas czeka. No bo przecież przed nami prawie dwa miesiąc laby.

Będziemy się starać zintensyfikować Madzi zajęcia na koniu. Bo jak wiadomo hipoterapia to forma rehabilitacji psycho-ruchowej. Jest jedną z form rehabilitacji wieloprofilowej, czyli oddziałującej jednocześnie ruchowo, sensorycznie, psychicznie i społecznie. Córcia w tym roku jakoś przychylniej podchodzi do tych zwierząt, także korzystamy.

Na dowód tego, że naprawdę byliśmy nad morzem, Madzia jeździ na koniu, zamieszczam zdjęcia poniżej i zapraszam do oglądania. Żeby nie było, że nas tam nie było. Miłego oglądania.

Pozdrawiamy.

 

     

  

 

2016-05-08   Wiosna, ach to Ty..

Nareszcie nadeszły ciepłe i słoneczne dni. Mam nadzieję, że pozostaną już z nami na dłużej. Pewnie u większości z nas, wraz z pojawieniem się słońca od razu przybywa energii. Po prostu się chce. Chce się wyjść na spacer, jechać zobaczyć ciekawe miejsca, wyjść z domu i poczuć na skórze ciepłe promienie. My, w szczególności wyczekiwaliśmy wiosny, bo przecież ileż to można w domu. Madziula od razu lepiej funkcjonuje kiedy zaczerpnie świeżego powietrza. Od początku marca zdrówko dopisuje (odpukać w niemalowane), Madzia dzielnie się trzyma, tak więc prowadzimy systematyczną rehabilitację, tu w miejscu zamieszkania, i uparcie, już od praktycznie 7 lat, jeździmy na ćwiczenia do Sosnowca. Myszka chodzi do przedszkola, ma zajęcia w fundacji, także dzieje się. Marzec, kwiecień nam minął, nie próżnujemy.

W międzyczasie przecież były święta. Dla nas w tym roku wyjątkowe, bo w tym okresie przypadały 7 urodziny naszej Królewny. Boże 7lat to już poważny wiek. To już nie dziecko, to nasza dziewczynka. Był tort, byli goście, były prezenty. Impreza na całego. Dosłownie w dzień urodzin Magdusi sprawiliśmy Jej specyficzny prezent. W sumie żaden prezent, tylko powód płaczu naszego dziecka, ale taki właśnie był wolny termin, Magdusia była zdrowa więc skorzystaliśmy. 31 marca nasza Córka miała pierwszy raz podany botoks. Ostrzyknięte zostały przywodziciele, achillesy oraz wewnętrzna strona dłoni. Być może nie ma efektów wow, ale wiemy już, że plusem naszych działań jest utrzymanie obecnego stanu Madzi. I tak, rozluźnienie przywodzicieli pomoże zapobiec zwichnięciu bioder w przyszłości. Fajne, luźne rączki mogą lepiej funkcjonować. Zabieg powtarza się co 3-4 miesiące, także myślę, że czeka nas kolejny wyjazd. Pod koniec maja mamy też wizytę w Krakowie, u ortopedy, który prowadzi naszą Madzię. Pan doktor na odstawie zdjęcia rtg oceni stan bioder.

I tak nam mija dzień za dniem, ciągle coś się dzieje. Robimy coś, działamy.

Zapraszamy na krótką fotorelację z czasu wolnego, jaki mamy.

Pozdrawiamy

 

 

2016-03-14   RODZICIELSTWO WYJĄTKOWE

Często śledzę blogi innych dzieci niepełnosprawnych. To prawdziwa kopalnia wiedzy dla rodziców. Niejednokrotnie Dowiadujemy się o nowinkach terapeutycznych właśnie z takich stron, a nie bezpośrednio od lekarzy. Jednym z moich ulubionych blogów jest blog Julii. Na bieżąco poznaję losy 11-letniej już Julki. To właśnie stamtąd zaczerpnęłam inspirację dla tworzenia strony mojej Madzi. Pomysł stworzenia bloga kiełkował we mnie już jakiś czas. W mojej głowie rodziły się tytułu coraz to nowych wpisów. Ale nigdy nie przelałam słów ani myśli na papier. Zawsze odkładałam to na później. Ostatni wpis mamy Julii dał mi do myślenia. Mama Julki Ilona, ma podobny punkt widzenia. Chciałabym się odnieść do poniższego artykułu.

Życie z niepełnosprawnym dzieckiem – wyższa poprzeczka rodzicielstwa.

Myślę, że teraz to się troszkę pozmieniało. Jest inaczej, przynajmniej w naszym przypadku. Jako mama niepełnosprawnej dziewczynki nie powiem, że jest lekko, ale nie zgadzam się w dużej części z autorką tekstu. Mój mąż jest z nami i NIGDY nie było tematu co by już nie dawał rady. Kocha naszą Córkę nad życie, nie wstydzi się Jej wcale. Nasze relacje damsko-męskie są na bardzo wysokim poziomie pozytywne. Nie izolujemy się od społeczeństwa wcale, mamy dużo znajomych ze zdrowymi dziećmi, i jak tylko zdrowie naszych pociech pozwala spotykamy się. I nie ma tematu chorób, użalania się nad naszym losem i jacy my to jesteśmy nieszczęśliwi. Z dziewczynami rozmawiam o paznokciach, modzie, o wszystkim o czym się rozmawia. Faceci jak to faceci, samochody, gry, komputery. Oczywiście, jak ktoś zapyta o zdrowie Córki naturalnie odpowiadamy. Wśród naszych znajomych, już często pojawiają się pary, po rozwodzie. I nie mają "ciężaru" w postaci niepełnosprawnego dziecka. Tak się dzieje i nie ma co generalizować, że rodziny z chorym dzieckiem rozpadają się. Akurat Ci tatusiowie, których znam bardzo dzielnie zajmują się swoimi pociechami. Wiadomo, że jesteśmy w pewnych sferach ograniczeni ( nie pójdę z Madzią na łyżwy i wiele innych sytuacji), ale jak tylko pozwala czas i fundusze rzecz jasna, zabieramy naszą Pchłę wszędzie gdzie się da. Co roku jeździmy nad morze, i broń Boże nie jest to żaden turnus rehabilitacyjny, tylko wypoczynek. Zwiedzamy zoo, jeździmy na imprezy w plenerze, na basen, który nasza córka uwielbia. Staramy się, aby wszędzie nas widziano, i przełamywać bariery, jako że z dzieckiem niepełnosprawnym nie można. Może nie wszystko można, ale bardzo dużo. Muszę tu wspomnieć jeszcze o nieocenionym wkładzie moich rodziców w pomoc w wychowaniu naszej Córki. To wiele ułatwia i wiem, że jest jesteśmy w komfortowej sytuacji. Właśnie dzięki Nim mam z mężem możliwość pobycia razem tylko we dwójkę, co na pewno zbliża nas jeszcze bardziej. Bo tak myślę nieraz, że naprawdę mocno się kochamy. Dlatego MAMO TATO DZIĘKUJĘ!!! . To logiczne, że mamy wśród znajomych rodziców dzieci chorych. Ale to normalne, że przebywając sporo w danym towarzystwie poznajemy ludzi z podobnymi problemami czy pasjami. No ale kto może nam pomóc, doradzić, jak nie ktoś kto dotknął tego co my. Natomiast nie zamykamy się z jednym kręgu, traktujemy nasze Dziecię jak normalne dziecko i chcemy aby nas też traktowano normalnie. Bez użalania się, litości. Nasze życie to wyzwanie, ale podejmujemy Je z uśmiechem i z nadzieją patrzymy w przyszłość. Ot tyle w temacie

2016-21-28   CHOROBY...

Okres jesienno – zimowy to ciężki okres dla naszej Córci. Od listopada (z małymi przerwami), Madzia jest praktycznie cały czas chora. Infekcja goni infekcję. Ćwiczeń staramy się nie odpuszczać, ale do przedszkola Madzia chodziła tylko w styczniu. Właśnie wtedy, gdy na chwilę zima zagościła do nas.

Poza tym siedzimy w domu. I staramy się organizować czas jak najciekawiej J. Madziunia zapewne zna na pamięć wszystkie odcinki Domisiów – edukacyjno -  wychowawczej bajki telewizyjnej o charakterze widowiska teatralnego, z udziałem aktorów. Bardzo przypasowały naszej Córci przygody leśnych stworków. A i ja, przyznać się muszę, znam na pamięć większość domisiowych piosenek.

Oglądamy bajki, ćwiczymy, zabawy z Carmelką (tj. buldożek francuski Madzi), staramy się wymyślać różne prace manualne. Ze spacerami bywa różnie, jak pogoda pozwoli. Byle do wiosny.

Infekcja infekcją, ale chyba nigdy nie opuści nas strach o naszą Myszkę. W styczniu 2014 u Madziuni wystąpił pierwszy epizod padaczkowy. My wtedy „zieloni” w tych sprawach,  bez zabezpieczenia w postaci odpowiednich leków, wezwaliśmy pogotowie. I tak spędziliśmy 10 dni w szpitalu. W przypadku naszej Madzi infekcję może, ale nie musi, poprzedzać napad. I chociaż, parę razy musieliśmy użyć wlewki Relsed, to jednak każdy napad to przeżycie szczególnie stresujące dla nas. Na te parę sekund, minut, czas staje w miejscu. Strach i obawa, czy Madzia „wróci”, czy napad minie, nie opuszcza nas do samego końca. A kiedy mija i Madzia zasypia, tej nocy nie ma już spania. Przynajmniej dla mnie. Co chwila sprawdzam, czy nie ma gorączki i jak oddycha. I tak przez całą noc do rana.

Na szczęście Madziunia, nie dostarcza na zbyt często takich „atrakcji”. W przypadku dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym, bardzo często współistnieje padaczka. Należy się z tym liczyć. Póki co Madzia jest zabezpieczona lekami. My jednak musimy być ciągle czujni…

Koniec ferii = koniec chorób. Przynajmniej taką mam nadzieję. Od poniedziałku zaczynamy zajęcia w ośrodku, systematyczną rehabilitację, zajęcia w fundacji i zajęcia z logopedą. Czekamy na ocieplenie i słońce. O właśnie dużo słońca życzymy.

Pozdrawiamy.

 

2016-01-30   THERATOGS

W minioną sobotę [2016-01-30] mieliśmy okazję (to znaczy Madzia miała okazję)przymierzyć kombinezon rehabilitacyjny Theratogs. To system składający się z kamizelki i spodenek zakładanych bezpośrednio na ciało („druga skóra”), do którego mocuje się przy pomocy rzepów pasy o różnym kształcie i stopniu rozciągliwości. Kombinezon powodując delikatną kompresję dostarcza używającemu (czytaj Madzia)wielu bodźców czucia głębokiego oraz dzięki uzyskanej korekcji postawy i większej stabilizacji wspomaga wprowadzanie prawidłowych wzorców ruchowych.

Madziunia, początkowo wystraszona, pozwoliła Pani rehabilitantce założyć taki oto właśnie kombinezon. Od razu dało się zauważyć i wręcz poczuć zmianę w napięciu Madzi. Była stabilniejsza w tułowiu, dużo luźniej pracowały rączki. Dzięki odpowiedniemu upięciu pasków, można było skorygować kręgosłup Madzi, co pozwoliło na uzyskanie lepszej symetrii .

I co najważniejsze dla nas, Madziunia czuła się dosyć swobodnie. Zazwyczaj wszelkie próby „ubrania” Madzi w twardy sprzęt typu gorset, kończyły się płaczem i krzykiem. A tu niespodzianka. Cisza i niewinny uśmiech nawet.

Zatem zaczynamy kompletowanie dokumentów i organizowanie funduszy.

Pozdrawiamy

   

ta strona internetowa została wykonana bez dodatkowych kosztów w ramach programu darmowych stron internetowych bez reklam

stacja kontroli pojazdów częstochowa    meble kuchenne częstochowa